środa, 22 grudnia 2010

Kolory Indii. Mathura


Mathura nas zaskoczyła i lekko przeraziła :) Nawet nie mieliśmy jej w planach, ale pociąg z Delhi do Agry spóźnił się 9 godzin i spotkaliśmy w drodze Krzysztofa, który nam podsunął alternatywną trasę. Kupiliśmy nowy bilet i pojechaliśmy przed siebie. I to właśnie z Mathury, gdzie narodził się Kriszna, pochodzi jedno z moich ulubionych zdjęć (to pierwsze), zrobione nad brzegiem Jamuny. Byliśmy tam wówczas jedynymi turystami i wielką sensacją. Mathurę wspominaliśmy przez długi czas. Później jej miejsce zajęła piętnastogodzinna podróż zepsutym autobusem, w którym ludzie zmieniali się równie szybko jak krajobrazy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostawili ślad: